11 lis 2010

Serdeczne podziękowania i rogaliki marcińskie

Dziękuje bardzo bardzo mocno za wszystkie urodzinowe wpisy. Zarówno od moich wirtualnych znajomych z blogosfery i z forum Mniammniam, jak i tych, których buzie znam osobiście :)

Było mi naprawdę miło, kiedy pojawiały się komentarze, tak ciepło i radośnie. Teraz, kiedy będę miała lenia albo jakis inny robal będzie mnie gryzł to sobie je otworzę, tak na poprawę nastroju.

Dzisiaj wpis, którego by nie było, gdyby... ale po kolei.

Od dwóch lat patrzyłam na zdjęcia pięknych i krągłych rogali z białym makiem. Patrzyłam i przez myśl mi nie przeszło, że kiedyś i ja będę składać, wałkować i zawijać.
Nie miałam dostępu do białego maku, poza tym nie znałam smaku tych rogalików. Przecież jak się czegoś nie zna to się za tym nie tęskni i nie wzdycha ;)
Wszystko się zmieniło za sprawą mojego forumowego dobrego duszka.
Według scenariusza, który zapewne dobrze znacie, przynajmniej niektórzy.
Bo w wirtualnym świecie mnóstwo jest dobrych duszków, które, robiąc niespodzianki, spełniają kulinarne marzenia, nawet, jak to było w moim przypadku, te nieuświadomione.
Pewnego pięknego dnia do mych drzwi zastukał listonosz i przyniósł paczkę, a w niej trzy, pokaźnych rozmiarów woreczki z makiem. Białym makiem.
Nie miałam wyjścia, trzeba się było z rogalami zmierzyć. Nie żałuję, wcale. Wręcz przeciwnie. Jestem już pewna, co zagości na moim stole dokładnie za rok.

Smak rogali marcińskich jest rewelacyjny, mariaż maku, orzechów, migdałów, aromatu pomarańczowej skórki jest trafiony w dziesiątkę. Połączenie z listkującym się drożdżowym ciastem wprost nie mogłoby być lepsze.
Strach pomyśleć, że mogłabym o tym wszystkim nie wiedzieć.
Dziękuję Ci Kazziu  :*



Rogale marcińskie:
przepis zaczerpnięty od Bajaderki z forum MniamMniam

ciasto:
1 szklanka ciepłego mleka,
1 łyżka suchych drożdży
1 jajko,
1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii,
3 1/2 szklanki mąki,
3 łyżki cukru,
szczypta soli,
225 g miękkiego masła (z tego 2 łyżki użyjemy do ciasta)

nadzienie:
30 dag białego maku,
10 dag pasty migdałowej (marcepanu),
3/4 szklanki cukru pudru,
10 dag orzechów włoskich,
10 dag zblanszowanych migdałów,
1 łyżka kandyzowanej skórki pomarańczowej,
2-3 łyżki gęstej śmietany,
3 podłużne biszkopty, pokruszone

do posmarowania:
1 jajko rozkłócone z 2 łyżkami mleka

Suche drożdże wsypać do mleka, zostawić na kilka minut, aby się rozpuściły i dobrze wymieszać. Dodać jajko i wanilię i lekko wszystko pomieszać.
 Mąkę, cukier i sól wymieszać razem w dużej misce, dodać lekko miękkie masło (2 łyżki) i rozetrzeć palcami razem z mąką. Dodać rozczyn mieszając łyżką lub ręką, przełożyć ciasto na stolnicę i krótko wyrobić, tylko do momentu kiedy ciasto stanie się gładkie. Nie wyrabiać za długo - to ciasto powinno zostać lekko lepiące i chłodne.
Uformować je w prostokąt, ułożyć na oprószonej mąką blasze, przykryć folią i schłodzić w lodówce około 1 godziny.
Schłodzone ciasto przełożyć na stolnicę i rozwałkować na prostokąt o wymiarach 30x15 cm, tak aby krótsze strony stanowiły górę i dół. Masło rozsmarować równomiernie na cieście (zostawić 1/2 cm margines dookoła). Złożyć 1/3 ciasta od góry, następnie złożyć dolną część tak, aby przykryła to złożenie (tak jak składamy kartkę papieru). Dobrze skleić brzegi i delikatnie wywałkować w prostokąt 25x17 cm używając jak najmniejszej ilości mąki do podsypywania.
Złożyć tak jak poprzednio i schłodzić na blasze przez 45 minut. Powtórzyć proces 3 razy, chłodząc ciasto między wałkowaniami przez 30 minut.
Po zakończeniu procesu ciasto dobrze zawinąć i włożyć do lodówki na co najmniej 5 godzin, a najlepiej na całą noc.
Wyjąć z lodówki na około 20 minut przed planowanym robieniem.Wywałkować na prostokąt o wymiarach mniej więcej 65x34 cm i przeciąć wzdłuż długiego boku na 2 części. Każdy powstały w ten sposób pasek pokroić na 12 trójkątów.

Nadzienie:
Mak i orzechy sparzyć gorącą wodą, po 15 minutach odcedzić i dobrze odsączyć. Zmielić dwukrotnie w maszynce razem z migdałami.
Pastę migdałową (marcepan) rozetrzeć mikserem z cukrem pudrem, dodać zmielony mak z bakaliami, okruszki biszkoptowe i posiekaną skórkę pomarańczową. Dobrze wymieszać, dodać śmietanę - ale tylko tyle by uzyskać dość zwartą, ale plastyczną masę. Masa nie może być zbyt płynna, ani za twarda i właśnie świetnie reguluje się jej konsystencję dodając śmietanę stopniowo. Niekoniecznie trzeba zużyć całą ilość śmietany.

Rozsmarować nadzienie, zostawiając mały margines na wszystkich bokach trójkąta - zwijać w rogaliki zaczynając od podstawy. Ułożyć na wyłożonej pergaminem blasze, przykryć i zostawić do wyrośnięcia aż podwoją objętość, około 1 1/2 godziny.
Rozgrzać piekarnik do 180ºC, wyrośnięte rogale posmarować jajkiem, rozbełtanym z mlekiem i piec około 20 minut aż się ładnie zezłocą.
Wyjąć na drucianą siateczkę i jeszcze ciepłe polukrować. Można posypać posiekanymi migdałami.



Ze względu na bardzo orzechowe nadzienie dołączam się tym przepisem do orzechowego tygodnia Eli

7 lis 2010

Śmignął rok

Niepostrzeżenie jakoś.
Ani się obejrzałam.
Dwanaście miesięcy, całe 74 posty.

W tym czasie bywało różnie. Były miesiące kiedy się bardziej blogowo udzielałam, były miesiące kiedy niosła mnie rwąca rzeka codziennych spraw.
Jedno wiem na pewno, jest mi z tym blogiem dobrze.
Dobrze jest móc utrwalić tu swoje kulinarne szaleństwa, szczególnie kiedy luźne wizje zamieniają się w coś fajnego.
Umieszczam tutaj także całkiem zwykłe, codzienne przepisy, które niosą ze sobą wspomnienia, przywołują miłe chwile. Opisując, zatrzymuję je dla siebie i dla Was na dłużej.

Prowadzenie bloga wymaga dyscypliny. Nadal często łapię się na tym, że sypnęłam czegoś na "oko" zamiast zważyć i potrawa nie nadaje się na bloga. Czasem dla odmiany coś, co trzeba by sfotografować tak pięknie pachnie, że macham ręka i po prostu zabieram się do jedzenia.

Nie ukrywam, że cały czas się uczę. Podpatruję poczynania innych blogowiczów i sama też się staram ciągle zmieniać. Chciałabym robić coraz lepsze zdjęcia, precyzyjniej ujmować w słowa luźne myśli i idee.

Te blogowe urodziny są dla mnie ważne.
Z tej okazji upiekłam tort kajmakowy.
Pierwszy tort, który sobie "wykombinowałam" całkiem sama. Zainspirowana tym co zjadłam w kawiarni.
Tym razem upiekłam go z dedykacją dla wszystkich, którzy tu czasami zaglądają.

Zdmuchując świeczkę, pozwolę sobie na jedno życzenie.

Proszę Was, żebyście, jeśli tu bywacie i tylko czytacie, tym razem pozostawili po sobie ślad. Z banalnego powodu. Świadomość, że pisze się dla kogoś naprawdę dodaje skrzydeł i jest dodatkową motywacją do działania.



Tort kajmakowy
 
biszkopt orzechowy:
2 szklanki mielonych orzechów laskowych,lub orzechów i migdałów
1 łyżka mąki pszennej
3 łyżki skrobi kukurydzianej
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
5 dużych jajek
1/2 szkl białego cukru
1/2 szklanki cukru muscovado

do dekoracji:

śmietana kremówka 0,5 l
150 g mascarpone
1 puszka gotowej masy kajmakowej lub gotowanego 3 godz mleka skondensowanego

płatki migdałowe

kilka łyżeczek likieru amaretto.


Cukier biały zmiksować z ciemnym, rozbijając grudki. Ubić na sztywno pianę z białek. Dodać cukier i ubijać dalej. Dodać po jednym żółtku dalej ubijając. Mielone orzechy wymieszać w misce z mąką, proszkiem do pieczenia i skrobią kukurydzianą. Połączyć z jajkami i mieszać na najniższych obrotach miksera (albo łyżką)
Przełożyć do tortownicy (ok. 20-24 cm).
Piec w temp 180 st. ok. 45 min.
Mój sposób na właściwy czas pieczenia biszkoptu to poczekać, aż przestanie całkowicie rosnąć i nawet lekko zmarszczy się na środku. Wtedy wiem, że jest na pewno upieczony.

Po ostygnięciu (ja staram się to robić następnego dnia) przekroić na pół, albo na więcej krążków, w zależności od średnicy tortownicy. Ja tym razem upiekłam bardzo wysoki biszkopt w małej tortownicy (18 cm) z podwyższonymi bokami.

Ubić śmietanę kremówkę i połączyć z mascarpone. Spód nasączyć delikatnie amaretto rozcieńczonym wodą, posmarować masą kajmakową. Na to rozsmarować warstwę bitej śmietany.
Przykryć kolejnym krążkiem, również nasączyć. Znów posmarować masa kajmakową. Postępować tak do wyczerpania krążków. Całość posmarować bitą śmietaną na wierzchu i po bokach.
Wierzch ozdobić kajmakiem, a boki obsypać płatkami migdałowymi. Można je wcześniej uprażyć. Ja tym razem miałam nastrój na białe :)


Częstujcie się proszę i ...
do następnego wpisu :)