19 lut 2012

Królowa


Czekolada to tajemnica. 
Bo jak żadna inna deserowa przyjemność odbija się w palecie moich nastrojów.
Czasami to po prostu ona, ona i tyle, żadnej poezji i już.

Czasami się jej pragnie, myśli o niej, kiedy akurat jej nie ma.
A chciałoby się, chociaż jedną małą kosteczkę.

Czasem podjada skrycie, po kawałku.
Zawsze tę czarną, im ciemniejsza tym lepsza.
Uwodzi aksamitem na języku, wytrawnymi nutami w drugiej i trzeciej odsłonie.
Chyba, że to czekolada 99%, wtedy już od początku jest bardzo serio, wytrawnie, grama słodyczy, co niby oczywiste, znając proporcje składników.
Jednak nie tego się spodziewałam, odłamując pierwszy mały kawałeczek. Niesamowita koncentracja smaku.

Czasami czekolady ma się dość. Tak, tak bywają też i takie dni. Bo jest zaborcza, dominuje, zawłaszcza inne smaki. Przytłacza.
Ale nie dziś.
W taki dzień jak dziś, śnieżna biel topi się pod ponurym, przeciekającym niebem. 
Nie ma to jak przełamanie zimowego lenistwa. 
Z rozkoszą aranżuję spotkanie lekkiej waniliowej chmury, ciężkich, nasyconych brązów i purpurowego orzeźwienia. Wszystko na jednym talerzu.

Specjalnie dla Bei.
W końcu to czekoladowy weekend.


Brownie
 bez mąki, za to z dodatkami
na podstawie tego przepisu

150 gramów gorzkiej czekolady  
150 gramów masła
5 dużych jajek
250 gramów jasnego cukru trzcinowego demerara
100 gramów mielonych migdałów

W kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę i masło. Całe jajka ubijamy z cukrem, aż będą białe i zgęstnieją, dodajemy do nich mielone migdały. Mieszamy wszystko dokładnie. Cienkim strumieniem dolewamy ostudzoną czekoladę z masłem, dokładnie mieszamy. Wlewamy ciasto do wysmarowanej masłem tortownicy o średnicy 28 - 30 centymetrów, pieczemy przez 40 minut w rozgrzanym do 180 stopni piekarniku. Kiedy ciasto będzie gotowe wyjmujemy je i czekamy, aż przestygnie.

Dodatki:
paczka mrożonych wiśni
cukier
łyżka maizeny

200g śmietany 30 - 36%
płaska łyżeczka cukru
łyżeczka ekstraktu waniliowego

Wiśnie rozmrozić, zagotować wraz z sokiem, dosłodzić do smaku, zagęścić maizeną, lekko ostudzić.
Śmietanę ubić z cukrem, pod koniec ubijania dodać ekstrakt waniliowy.

No i tyle.

Kubki smakowe tańczą ... tango.
Energetyczne.
Zmysłowe.
Mroczne.
Krwiste.
Tango.

7 lut 2012

Zimowe ładowanie akumulatorów.


Tegoroczna zima nie jest dla mojej duszy zbyt łaskawa.
Nie chcę się nad tym jakoś specjalnie rozwodzić, smucić i narzekać.
Chociaż z drugiej strony nawet moja aktywność na blogu świadczy o tym, jak bardzo "mi się nie chce".

Teraz i tak jest coraz lepiej.
Lepiej, od kiedy biel złagodziła krajobraz, przyozdobiła wszechobecną buroszarość.

Rześkie powietrze, szczypiące policzki, słońce świecące prosto w twarz, wszystko to jakoś pomaga w podjęciu decyzji i wyjściu na spacer, chociażby w weekend.

No i ten coraz dłuższy dzień, świt już wstaje, kiedy jadę do pracy, purpurowe słońce zachodzi, kiedy z dziećmi wracam z przedszkola.


Mróz przygonił na balkon większą niż zwykle liczbę skrzydlatych stołowników. Ich odwaga rośnie wraz ze spadkiem temperatury. Już nawet dają się fotografować.
Zastanawiam się, obserwując je, jak takie maleńkie ciałko jest się w stanie ogrzać w ekstremalny mróz. Drżę za szybą.
Jedyne, co mogę, to sypać i sypać, słonecznik, dynia (to chyba największy przysmak), kulki z kaszy jaglanej ze smalcem.


W domu nadal najbardziej pożądana (choć nie zawsze dostępna) lokalizacja to kanapa, ciepły koc i futrzane kapcie.
Kubek gorącej, karmelowej herbaty, albo kawa z miodem i cynamonem.

W ramach doładowania akumulatorów, nasycenia oczu, sałatka w zupełnie nie zimowych kolorach.
W sam raz na śniadanie, kiedy nikt nie spieszy się do pracy i wszyscy mogą razem usiąść przy stole.


Kolorowa sałatka na zimowe smutki
4 porcje śniadaniowe
 

1 duży brokuł, najlepiej świeży, ale mrożone też mogą być (wtedy cała paczka).
opakowanie zimowych sałat (endywia, roszponka, radicchio)
pomidorki koktajlowe (truskawkowe), jako jedyne zima smakują jak pomidory ;)
4 jajka
majonez
jogurt
zioła wg uznania
ew. czosnek, odrobina musztardy


Brokuły podzielić na różyczki, ugotować na parze na chrupiąco, zahartować przez chwilę w lodowatej wodzie, osuszyć.
Jajka ugotować na półtwardo.
Sałaty rozłożyć na półmisku.
Na sałacie rozłożyć brokuły, na nich pokrojone w ćwiartki pomidorki koktajlowe.
Na wierzchu ułożyć jeszcze gorące, pokrojone w ćwiartki jajka, uważając na półpłynne żółtko. Posypać delikatnie solą i pieprzem.
Przygotować sos z majonezu, jogurtu, ziół, albo wersję z czosnkiem i musztardą.
Polać sałatkę.
Albo najpierw nie polewać, tylko rozkoszować się kolorami.
Kiedy oczy się nasycą, można pomyśleć o jedzeniu :)