Przejdź do głównej zawartości

A w kwietniu...

... zaczyna się w naszym domu czas świętowania urodzin.
Tak się składa, że wszyscy jesteśmy wiosenni ;)

Wczoraj najmłodsza księżniczka zdmuchnęła cztery świeczki.
A jeszcze nie tak dawno niemal mieściła mi się na dłoni...

Niekończącego się uśmiechu moja piękna.



Tort to wypadkowa moich internetowych poszukiwań i własnych pomysłów.
Wnętrze to dwa jasne biszkopty, pieczone wg tego przepisu, jeden z podwójnej porcji.
Przełożone kremem z bitej śmietany i mascarpone oraz musem owocowym.

Mus to moje najnowsze odkrycie na sezon kiedy nie ma świeżych owoców.
Na dół tortu zużyłam 2 paczki mrożonych wiśni, zagotowałam, dosłodziłam, odlałam nadmiar soku, zblendowałam krótko tak, żeby tylko rozdrobnić całe wiśnie na mniejsze kawałki. Zagęściłam maizeną.
Po wystudzeniu masa miała konsystencję umożliwiającą swobodne rozsmarowanie na torcie.
Na górze tortu znalazł się mus jagodowy i tu poszłam o krok dalej, bo przed zagęszczeniem przetarłam zagotowane jagody.

Zewnętrze tortu posmarowałam cienko kremem maślanym (masło, cukier puder, mascarpone, trochę bitej śmietany i reszta musu jagodowego, pozostała po przełożeniu tortu). Izoluje on marcepan od mokrych warstw wewnątrz i dzięki temu dekoracja nie rozmięka.
Wieże to walce wykrojone z ciasta babkowego, posmarowane kremem maślanym i obłożone marcepanem. Fioletowe dachy to wafelki do lodów potraktowane j.w.
Nawet chorągiewki zrobiłam z marcepanu i nawet dziarsko się trzymały, kilka sekund po wyjęciu z zamrażalnika. Po tym czasie zaczynały prezentować smętny zwis, widoczny na zdjęciu.

Najważniejsze, że smakowało wszystkim, łącznie z jubilatką.
W tym tkwi właśnie siła samodzielnie robionych tortów.
Są po prostu nieporównywalnie smaczniejsze od tych robionych w najlepszej cukierni.

Komentarze

  1. oooo dla królewny prawdziwy zamek , wow Lu , zdolna z ciebie osoba, oj zdolna

    OdpowiedzUsuń
  2. Zatkało mnie. Rewelacja. A jakaś instrukcja składania będzie? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Alu dziękuję za pamięć o mnie, naprawdę jestem wzruszona.

    Dragonfly, składanie było w dużej mierze spontanicznym eksperymentem.
    Ale ok, dopiszę pokrótce z czego zbudowałam ów zamek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lu, piękny zamek. Dzięki Tobie zyskałam pomysł na urodzinowy tort dla mojej średniej królewny ;-) Podpowiedz, proszę, jakiego marcepanu użyłaś i ile? Jak go wałkowałaś? Pozdrawiam serdecznie. Smilingdolphin

      Usuń
    2. Użyłam gotowego marcepanu w półkilogramowych opakowaniach takiego http://www.mniammniam.com/sklep/7109,Marcepan_500_g_White_Rencol.html zużyłam 3 paczki, a wałkowałam podsypując cukrem pudrem.
      Barwiłam barwnikami w żelu.
      Powodzenia i pozdrawiam.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Weekendowa Piekarnia #62 - zaproszenie

Z wielką przyjemnością zapraszam Was do kolejnego wydania Weekendowej Piekarni. Już na początku bardzo dziękuję Margot , która zgodziła się powierzyć gospodarzenie komuś z tak małym doświadczeniem blogowym. Postaram się sprostać zadaniu. Ze względu na działającą równolegle pełną parą WP po godzinach (do której mam zamiar wreszcie dołączyć, choć ciągle coś , no ciągle coś mi przeszkadza) Margot sugerowała wybranie jednego przepisu. Z tym miałam jednak wielki kłopot. Zupełnie nie mogłam się zdecydować. Przepisy, które wybrałam już dość dawno są diametralnie różne. Zadowolą i tych co lubią sobie poszaleć na drożdżowo i tych zaprzyjaźnionych z zakwasem. Poza tym tak je lubię, że dokonanie drastycznego cięcia nie wchodziło po prostu w grę. Wybierzcie więc Wy. Pierwszy chleb wypatrzyłam dawno temu na blogu  Liski . Zaintrygował mnie bardzo.Upiekłam i przyznaję, że takiego smaku nie spotkałam nigdy wcześniej. Lekko słodkawy, a jednocześnie koperkowy. Dodatkowo przyjemnie wilgotny dzi...

Tort - "tylko bez lukru plastycznego, mamo"

Jak co roku w kwietniu przyszło mi zmierzyć się z tortem urodzinowym dla jednej z dwóch księżniczek ;) W tym roku poprzeczka zawędrowała wysoko. Tak jak w tytule, miało być bez lukru plastycznego, bo "tego nie da się zjeść takie jest słodkie". Wskazówki w rodzaju "taki zwykły tort mamo" były bardzo, no ale to bardzo pomocne. Kiedy jeszcze ostatniego dnia, dosłownie za pięć dwunasta, dziecina zaczęła pękać, że może jednak "tak tylko trochę tego lukru, na samym środku, żeby można było zdjąć", pomyślałam sobie - nie może on być, tort ten, taki znów zwykły. Bo niby jak to, u mnie zwykły tort??? Że się dziecko nie zachwyci? nie będzie łał? Całe piątkowe popołudnie, nie mówiąc o pokaźnej części soboty, spędziłam buszując w internetowych otchłaniach. Głowę napakowałam koncepcjami. Zaczerpnęłam inspiracji. Później i tak zrobiłam mniej lub bardziej po swojemu. Tort klasyczny - zwykły ;) ale nieco udekorowany zachwyt był a przy okazji wypróbowałam kilka ...

Nocne krajobrazy.

Jestem z nich naprawdę zadowolona. Mają piękny kolor, mienią się perłowo i złoto. Są kolejną wariacją na temat śnieżnej zimy, takiej, jaką pamiętam z dzieciństwa. Prawdziwej zimy ze skrzypiącym śniegiem, otulonymi bielą drzewami, bałwanem na podwórzu i soplami, zwisającymi z krawędzi dachu. Do takiej zimy mi tęskno. Jako baza do moich "obrazków" posłużyły pyszne mocno imbirowe pierniczki nieocenionej Bajaderki. Są bardzo dobre i do jedzenia i do wieszania na choince. Do jedzenia - bo są kruche i chrrrrupiące :) świetnie smakują, lekko pikantnie, bardzo korzennie, a do wieszania jako ozdoby - bo świetnie się wałkują, nie rosną i tym samym nie odkształcają w czasie pieczenia. Polecam gorąco. Pierniczki bardzo imbirowe wg Bajaderki przepis cytuję dokładnie, bo jak to u Bajaderki nic nie musiałam zmieniać :) 1 szklanka melasy 1/2 szklanki brązowego cukru 1/2 szklanki cukru 4 łyżeczki zmielonego imbiru 4 łyżeczki cynamonu 3/4 łyżki sody 1 kostka masła 2 jajka ...