Z wielką przyjemnością zapraszam Was do kolejnego wydania Weekendowej Piekarni. Już na początku bardzo dziękuję Margot , która zgodziła się powierzyć gospodarzenie komuś z tak małym doświadczeniem blogowym. Postaram się sprostać zadaniu. Ze względu na działającą równolegle pełną parą WP po godzinach (do której mam zamiar wreszcie dołączyć, choć ciągle coś , no ciągle coś mi przeszkadza) Margot sugerowała wybranie jednego przepisu. Z tym miałam jednak wielki kłopot. Zupełnie nie mogłam się zdecydować. Przepisy, które wybrałam już dość dawno są diametralnie różne. Zadowolą i tych co lubią sobie poszaleć na drożdżowo i tych zaprzyjaźnionych z zakwasem. Poza tym tak je lubię, że dokonanie drastycznego cięcia nie wchodziło po prostu w grę. Wybierzcie więc Wy. Pierwszy chleb wypatrzyłam dawno temu na blogu Liski . Zaintrygował mnie bardzo.Upiekłam i przyznaję, że takiego smaku nie spotkałam nigdy wcześniej. Lekko słodkawy, a jednocześnie koperkowy. Dodatkowo przyjemnie wilgotny dzi...
... krętą ścieżką śladami smaków, zapachów, wrażeń, wspomnień, choćby mgnień... bo warto je zatrzymać
przepiękne! mała - rozterka podziwiać czy zjeść ;D
OdpowiedzUsuńWitam :)
OdpowiedzUsuńPiękne są te Pani pierniczki. Najchętniej zabrałabym je wszystkie :)
Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt !
kamila
Wiedziałam , wiedziałam ,że będą piękne ,ale one są cudne , czarodziejskie , takie arcydzieła malusie , oj normalnie aż dech zapierają w piersi
OdpowiedzUsuńNie zawstydzaj mnie co?
UsuńWiesz, ja zawsze mam do nich mnóstwo zastrzeżeń.
Lu,
OdpowiedzUsuńTwoje pierniki są niezwykłe!
Podziwiam kunszt cukierniczy.
Niewyobrażalna precyzja.
Szczerze zazdroszczę...
Pozdrawiam Cię ciepło!
cudownie wyglądają:) też chciałabym umieć tak ozdabiać pierniki
OdpowiedzUsuńpiękne..
OdpowiedzUsuńDziękuje bardzo za wszystkie miłe słowa.
OdpowiedzUsuńZapraszam na ciąg dalszy:)
Fantastyczne! Serce by mi pękło gdybym miała je zjeść. Wielkie gratulacje. Masz fach w rękach ;)
OdpowiedzUsuńNie jesteś odosobniona.
UsuńW niektórych domach odkrywam swoje pierniki jeszcze po roku. Ekstremum to dwa lata. Trochę wyblakłe ale były :)))
Piękne:):) Chciałabym miec takie foremki....Justyna
OdpowiedzUsuńPrześliczne!:)
OdpowiedzUsuńprzepiękne...wyglądają jak bizuteria, jak koronkowe cudeńka...Artystka.
OdpowiedzUsuńJezusicku!!! Przepiękne, delikatne. Zaiste, koronkowa robota :)
OdpowiedzUsuńJeeeejku, a można wyciągnąć od autorki może przepis na lukier?
OdpowiedzUsuń