Przejdź do głównej zawartości

Baletnica


Były prezenty, byli goście, było mnóstwo radości i był ... tort.
Zamówiony, z tancerką, koniecznie z szeroką spódnicą i koczkiem :)
Było lekkie zdziwienie:
"Ale ja myślałam, że ona będzie tańczyć na torcie mamusiu"
I moje:
"...po prostu się trochę zmęczyła i usiadła "


Uściski i całusy i uśmiechnięta od ucha do ucha buzia, rozjaśniona wewnętrznym światłem.
Szczery entuzjazm i szczęście pięciolatki.


Sto lat, moja maleńka, duża dziewczynko :)

Komentarze

  1. Ale śliczny!
    Przyłączam się do życzeń :)
    Rośnij zdrowo Młoda! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. i jest Lu z pięknym tortem dla Zuzika

    OdpowiedzUsuń
  3. prześliczny, ode mnie też tego co najlepsze! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję bardzo w imieniu swoim za komplementy pod adresem tortu i za życzenia dla Zuzi.

    Alu kochana dziękuję Ci i jestem bardzo uradowana, że o mnie pamiętasz i zaglądasz tutaj czasem :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojeju, jaka profesjonalna baletnica!!! 100 lat dla Córki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dragonfly, dziękuję bardzo. Ja bym się oczywiście przyczepiła do kilku detali ale jubilatka była zadowolona i chyba o to chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lu, jak Ty zdolna - naprawdę. Tort jest śliczny:) A 5-latka niech rośnie zdrowo, niech będzie dobrym dzieckiem i niech rozwija się wspaniale!

    OdpowiedzUsuń
  8. Lu, cudny tort! Baletnica jak zywa! :) Masz talent Kochana!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ewelajno, Beo, dziękuje bardzo, starałam się :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Weekendowa Piekarnia #62 - zaproszenie

Z wielką przyjemnością zapraszam Was do kolejnego wydania Weekendowej Piekarni. Już na początku bardzo dziękuję Margot , która zgodziła się powierzyć gospodarzenie komuś z tak małym doświadczeniem blogowym. Postaram się sprostać zadaniu. Ze względu na działającą równolegle pełną parą WP po godzinach (do której mam zamiar wreszcie dołączyć, choć ciągle coś , no ciągle coś mi przeszkadza) Margot sugerowała wybranie jednego przepisu. Z tym miałam jednak wielki kłopot. Zupełnie nie mogłam się zdecydować. Przepisy, które wybrałam już dość dawno są diametralnie różne. Zadowolą i tych co lubią sobie poszaleć na drożdżowo i tych zaprzyjaźnionych z zakwasem. Poza tym tak je lubię, że dokonanie drastycznego cięcia nie wchodziło po prostu w grę. Wybierzcie więc Wy. Pierwszy chleb wypatrzyłam dawno temu na blogu  Liski . Zaintrygował mnie bardzo.Upiekłam i przyznaję, że takiego smaku nie spotkałam nigdy wcześniej. Lekko słodkawy, a jednocześnie koperkowy. Dodatkowo przyjemnie wilgotny dzi...

Tort - "tylko bez lukru plastycznego, mamo"

Jak co roku w kwietniu przyszło mi zmierzyć się z tortem urodzinowym dla jednej z dwóch księżniczek ;) W tym roku poprzeczka zawędrowała wysoko. Tak jak w tytule, miało być bez lukru plastycznego, bo "tego nie da się zjeść takie jest słodkie". Wskazówki w rodzaju "taki zwykły tort mamo" były bardzo, no ale to bardzo pomocne. Kiedy jeszcze ostatniego dnia, dosłownie za pięć dwunasta, dziecina zaczęła pękać, że może jednak "tak tylko trochę tego lukru, na samym środku, żeby można było zdjąć", pomyślałam sobie - nie może on być, tort ten, taki znów zwykły. Bo niby jak to, u mnie zwykły tort??? Że się dziecko nie zachwyci? nie będzie łał? Całe piątkowe popołudnie, nie mówiąc o pokaźnej części soboty, spędziłam buszując w internetowych otchłaniach. Głowę napakowałam koncepcjami. Zaczerpnęłam inspiracji. Później i tak zrobiłam mniej lub bardziej po swojemu. Tort klasyczny - zwykły ;) ale nieco udekorowany zachwyt był a przy okazji wypróbowałam kilka ...

Ostatni odcinek piernikowej opowieści:)

Za oknem piękne słońce, mroźnie skrzą się zaspy. Skrzydlaci goście jakby bardziej puszyści i nastroszeni. W domu jasno i ciepło. Jeszcze tylko żeby nikt nie kichał i nie kasłał. Trzymam kciuki za domowych chorujących, gotuję im rosół i donoszę herbatki. Jeszcze po cichu marzę o realizacji niektórych aromatycznych i słodkich planów. Zakupiłam furę bakalii. Może zdążę coś jeszcze upiec. A może nie. Przecież "choinka potrzebuje pięknego brokatowego łańcucha". I to jest znacznie ważniejsze. I to, że Petson z Findusem zrobili najdziwniejszą pod słońcem choinkę klik . I śnieżynkowe wycinanki na kuchennym oknie, jak co roku :))) Zdjęcia pierników robiłam w ponure wtorkowe popołudnie, kiedy słońce spało gdzieś wysoko, opatulone w szare piernaty. Za to ja pochylona nad kuchennym parapetem, najjaśniejszym miejscem w całym domu, przegrywałam walkę z odchodzącym dniem. Poddałam się, kiedy zapaliły się przed moim...