Z wielką przyjemnością zapraszam Was do kolejnego wydania Weekendowej Piekarni. Już na początku bardzo dziękuję Margot , która zgodziła się powierzyć gospodarzenie komuś z tak małym doświadczeniem blogowym. Postaram się sprostać zadaniu. Ze względu na działającą równolegle pełną parą WP po godzinach (do której mam zamiar wreszcie dołączyć, choć ciągle coś , no ciągle coś mi przeszkadza) Margot sugerowała wybranie jednego przepisu. Z tym miałam jednak wielki kłopot. Zupełnie nie mogłam się zdecydować. Przepisy, które wybrałam już dość dawno są diametralnie różne. Zadowolą i tych co lubią sobie poszaleć na drożdżowo i tych zaprzyjaźnionych z zakwasem. Poza tym tak je lubię, że dokonanie drastycznego cięcia nie wchodziło po prostu w grę. Wybierzcie więc Wy. Pierwszy chleb wypatrzyłam dawno temu na blogu Liski . Zaintrygował mnie bardzo.Upiekłam i przyznaję, że takiego smaku nie spotkałam nigdy wcześniej. Lekko słodkawy, a jednocześnie koperkowy. Dodatkowo przyjemnie wilgotny dzi...
... krętą ścieżką śladami smaków, zapachów, wrażeń, wspomnień, choćby mgnień... bo warto je zatrzymać
Lu to jest jedno z moich miejsc! Te smaki, kolory,ludzie...Ależ Ci zazdroszczę!
OdpowiedzUsuńMoże mi się też tego lata uda...
Pozdrawiam.
Jeszcze nigdy nie byłam, zawsze marzyłam, czekam na spełnienie tego marzenia:)
OdpowiedzUsuńTymczasem zachwycam się Twoimi zdjęciami i cieszę z Twojego powrotu.
Pozdrowienia!
Oh, domyslam sie, ze to byla wspaniala wyprawa! Na zdjeciach jest tak jak piszesz : kolorowo, cieplo i radosnie.
OdpowiedzUsuńI milo Cie znow 'widziec' :)
Pozdrawiam!
Amber, trzymam kciuki, żeby się udało, bo warto naprawdę.
OdpowiedzUsuńAnna-Maria marzenia są po to żeby je spełniać.
Też się cieszę, że wróciłam :)
Bea, tak było ciepło i bardzo bardzo inaczej.
Zwykle dni mijają mi jak błyskawica, w ustalonym rytmie, więc taki oddech od codzienności jest bardzo potrzebny.
Mnie również miło, że znów jestem.
Jestem zazdrosna :)
OdpowiedzUsuńNie wiedziałam, że tam już też mają miejskie rowery!
Zgłaszam prośbę o więcej zdjęć :)
Polciu, nie bądź, zobaczę co da się zrobić :)
OdpowiedzUsuńWłaśnie grzebałam sobie w przepisach i zobaczyłam moją ukochana Barcelonę, niestety w tym roku mnie tam nie będzie. Piękne zdjęcia, te jedzeniowe to aż czuję przez monitor komputera.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zazdroszczę wyprawy.
Ja jade we wrześniu do Barcelony. Mam nadzieje, że będzie ciepło :)))
OdpowiedzUsuń