Przejdź do głównej zawartości

Czerwień maków i ... suszone pomidory



Dostałam niedawno tajemniczą paczuszkę. W środku suszone pomidory bardzo dobrej jakości.
A suszone pomidory to ja jak w tytule, uwielbiam.
Dorzucam je to tu, to tam i za chwilę okazuje się, że już trzeba kupować nowe (nawiasem mówiąc już nie trzeba, dostałam właśnie kolejny pojemniczek, taką jakby dokładkę).

Drugim pomidorowym skrytozjadaczem jest moja młodsza córka.
Nie wolno zostawić bez kontroli kopczyka pokrojonych w paseczki pomidorów, czekających na wrzucenie na patelnię.
Kopczyk bowiem w zastraszającym tempie znika.
Przekonałam się o tym po raz kolejny w ferworze przygotowań obiadowych, w ubiegły weekend.

Proste potrawy, z kilku składników to jest to.
Szczególnie wtedy, kiedy te składniki  idealnie do siebie pasują
Czasami zestawienie jest tak trafione, że nie potrzeba już nic innego, żadnych udziwnień, dodatków.
Jak Wam brzmi połączenie suszonych pomidorów z czosnkiem, bazylią winem i śmietanką?
No właśnie :).
Nic zatem dziwnego, że skusiłam się na wypróbowanie wielokrotnie sprawdzonego i niezawodnego przepisu Bajaderki z Mniammniam.pl, na piersi kurczaka w zestawieniu z właśnie takimi dodatkami.
Tym bardziej, że okoliczności sprzyjały, bo podejmowałam gości.
Potrawa okazała się nieskomplikowana, trafiona w dziesiątkę.
Smakowała wszystkim, nawet tym najmłodszym.
Jedyna tajemnica i trudność polega na tym, że trzeba to wszystko przygotować bezpośrednio przed podaniem. W praktyce oznacza to gotowanie przy gościach, którzy właśnie zjedli zupę i mają czas na swobodne pogaduszki i nabranie apetytu na ciąg dalszy.

Piersi z kurczaka w sosie z suszonych pomidorów 

składniki:
4 filety z piersi kurczaka
1-2 łyżki oliwy z oliwek (można użyć tej z pomidorów suszonych)
5-6 ząbków czosnku, pokrojonego w cieniutkie paseczki
1 szklanka białego wytrawnego wina
2/3 szklanki śmietanki kremówki
1/2 szklanki suszonych pomidorów w oliwie, cieniutko pokrojonych
 garść, albo dwie świeżej bazylii, pokrojonej w paseczki


Piersi kurczaka umyć, dobrze osuszyć, lekko osolić i popieprzyć. Rozgrzać oliwę na sporej patelni i obsmażyć na rumiano z obu stron. Dodać czosnek i jeszcze chwilkę smażyć, uważając, aby czosnek się nie przyrumienił za mocno.
Dodać wino, śmietankę i pokrojone pomidory - zagotować. Przykryć patelnię, zmniejszyć ogień i dusić chwilę, około 5 - 7 minut. 
Mięso wyjąć na ogrzany talerz, zwiększyć ogień pod patelnią, dodać bazylię do sosu i chwilę gotować aż sos zgęstnieje, około 2-4 minut (ja lekko zagęściłam sos maizeną, bo był pyszny i nie chciałam czekać). Przyprawić sos do smaku solą i pieprzem, polać filety i podawać.
U mnie potrawa wystąpiła w połączeniu z bulgurem i zieloną sałatą. Było przepysznie.
Po raz kolejny dziękuję Bajaderko :)

A na deser makowe piękności :)


Komentarze

  1. suszone pomidory są takie pyszne!
    a maki uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Asiejko, zdecydowanie, suszone pomidory są u mnie teraz bardzo częstym gościem, aż obawiam się, że zbyt częstym ;)
    Pozdrawiam

    Alu też mi sie podobają, są tak soczyście czerwone.
    Zajrzyj do poprzedniego posta może też Ci sie spodoba :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Tort - "tylko bez lukru plastycznego, mamo"

Jak co roku w kwietniu przyszło mi zmierzyć się z tortem urodzinowym dla jednej z dwóch księżniczek ;) W tym roku poprzeczka zawędrowała wysoko. Tak jak w tytule, miało być bez lukru plastycznego, bo "tego nie da się zjeść takie jest słodkie". Wskazówki w rodzaju "taki zwykły tort mamo" były bardzo, no ale to bardzo pomocne. Kiedy jeszcze ostatniego dnia, dosłownie za pięć dwunasta, dziecina zaczęła pękać, że może jednak "tak tylko trochę tego lukru, na samym środku, żeby można było zdjąć", pomyślałam sobie - nie może on być, tort ten, taki znów zwykły. Bo niby jak to, u mnie zwykły tort??? Że się dziecko nie zachwyci? nie będzie łał? Całe piątkowe popołudnie, nie mówiąc o pokaźnej części soboty, spędziłam buszując w internetowych otchłaniach. Głowę napakowałam koncepcjami. Zaczerpnęłam inspiracji. Później i tak zrobiłam mniej lub bardziej po swojemu. Tort klasyczny - zwykły ;) ale nieco udekorowany zachwyt był a przy okazji wypróbowałam kilka ...

Mille feuille, po grecku.

Szaleństwa ciąg dalszy. Świeże truskawki wpisały się już na stałe w krajobraz mojej kuchni. Po prostu czekają sobie na blacie. Umyte, na sitku. I uśmiechają się. Wystarczy sięgnąć, co też czynię za każdym razem, kiedy znajdę się w okolicy. Jednocześnie systematycznie nachodzi mnie chętka, żeby coś z nimi zrobić. Biszkopt z truskawkami i galaretką, truskawki z jogurtem greckim, omlet z truskawkami... Nieubłaganie nadchodzi też czas drożdżowego ciasta z truskawkami   :). Na razie jednak rzuciłam mężowi w przelocie: A może tak mille feuille? I od tej chwili nie było odwrotu. Bo to jest taki NASZ deser. Oryginał dostępny w warszawskiej restauracji Santorini. Chrupiące płaty ciasta filo i leciutki krem z mascarpone, do tego oczywiście truskawki. Moja wersja to trochę taka pogoń za niedoścignionym. To ciastko towarzyszyło bardzo przyjemnym chwilom w moim życiu. Utrwaliło się w pamięci jako ideał. Można co najwyżej do niego dążyć. Dokładnie tak samo jest ze wspomnien...

Weekendowa Piekarnia #62 - zaproszenie

Z wielką przyjemnością zapraszam Was do kolejnego wydania Weekendowej Piekarni. Już na początku bardzo dziękuję Margot , która zgodziła się powierzyć gospodarzenie komuś z tak małym doświadczeniem blogowym. Postaram się sprostać zadaniu. Ze względu na działającą równolegle pełną parą WP po godzinach (do której mam zamiar wreszcie dołączyć, choć ciągle coś , no ciągle coś mi przeszkadza) Margot sugerowała wybranie jednego przepisu. Z tym miałam jednak wielki kłopot. Zupełnie nie mogłam się zdecydować. Przepisy, które wybrałam już dość dawno są diametralnie różne. Zadowolą i tych co lubią sobie poszaleć na drożdżowo i tych zaprzyjaźnionych z zakwasem. Poza tym tak je lubię, że dokonanie drastycznego cięcia nie wchodziło po prostu w grę. Wybierzcie więc Wy. Pierwszy chleb wypatrzyłam dawno temu na blogu  Liski . Zaintrygował mnie bardzo.Upiekłam i przyznaję, że takiego smaku nie spotkałam nigdy wcześniej. Lekko słodkawy, a jednocześnie koperkowy. Dodatkowo przyjemnie wilgotny dzi...