Podobno nawet najbardziej ulubione słodycze mogą się przejeść. Podobno. Nie sprawdzałam. Tak na wszelki wypadek nie fundując sobie przesytu w tej materii. No tak, ale na to mam jakiś wpływ. Czasem większy, czasem mniejszy (no bo zachcianki, wiadomo ;)), ale mam. A na cukier puder, znów sypiący się z nieba, nie mam wpływu wcale. Szkoda. Chętnie bym zastąpiła czymś innym ten wygładzony, monotonny, chociaż czasem i owszem, całkiem bajkowy krajobraz. Dodała trochę blasku, kontrastu, ostrości. Domalowała pędzlem trochę barw. Skrzydlaci goście też jakby mniej energiczni, znudzeni. Jakby zdawali się mówić "Tylko ten słonecznik i słonecznik, odmiany jakiejś, odmiany" Może to dłuższy dzień, może świadomość, że już druga połowa lutego. Nie jestem pewna. Wiem, że w duszy chciałaby grać już wiosna. Nie tylko w mojej. W niespełna pięcioletniej też. "Mamo, ja bym chciała, zeby juz było zielono" Ja na razie łagodzę tęsknotę pękiem...
... krętą ścieżką śladami smaków, zapachów, wrażeń, wspomnień, choćby mgnień... bo warto je zatrzymać