24 gru 2010

W ten magiczny dzień...



Wszystkiego najlepszego kochani, 
dajcie się otulić magiczną atmosferą tych najpiękniejszych Świąt, 
niech będą takie jakich sobie przez cały rok życzyliście.
Dla jednych będzie to gwar, 
dla innych cisza i spokojny wieczór na kanapie, 
dla jeszcze innych szaleństwo na stoku. 
Życzę Wam abyście otoczeni ludzką życzliwością, 
naładowali baterie na kolejny rok.

23 gru 2010

Pracowite cztery noce ;)

To nie żarty.
Warsztat rozkładałam późnym wieczorem i zanim się spostrzegłam zawsze było bardzo późno.
Ostatnie dni to ciągłe niewyspanie.
Ale czego się nie robi...

Mam taką małą obsesję, staram się nie robić dwóch takich samych pierniczków.
Siedzę i kombinuję i wymyślam, paskudzę, poprawiam i się denerwuję - tylko czasami :)









14 gru 2010

Przylecieli anieli...


...czyli wprawki w lukrowaniu


i dwa świąteczne "łosie" ;)

8 gru 2010

Nowy mieszkaniec i początek piernikowego szaleństwa.

W moim domu zamieszkał ktoś nowy.
Ktoś do kogo długo wzdychałam, krążyłam, przyglądałam się. Zatrzymywałam się przy witrynach sklepowych i ociągałam z odejściem.
Wreszcie się spełniło jedno z moich marzeń.
Elegancki, gładki, piękny, zresztą zobaczcie sami.
Bo jakoś tak brak mi słów ;)


Szybko znalazł sobie miejsce na kuchennym blacie. Zadomowił się i ruszył do pracy.
Przy jego pomocy rozpoczęłam swoja tegoroczną akcję świąteczną.
Przez lata zebrało mi się kilka przepisów na piernikowe rozmaitości. Postanowiłam je wszystkie wypróbować i porównać.

Na początku angielski piernik na ciemnym piwie, bez miodu za to z dużą ilością gęstej, intensywnej melasy.
Zobaczcie, mój nowy przyjaciel już ubija jajka :)))


Ciemny i aromatyczny piernik na Guinnessie
 przepis cytuję za Dorotus z blogu Moje wypieki

Składniki: 

160 ml ciemnego piwa Guinness 
260 g mąki pszennej 
2 łyżki kakao 
1 i 1/4 łyżeczki sody oczyszczonej 
2 i 1/4 łyżeczki imbiru 
1/4 łyżeczki białego pieprzu 
1 łyżeczka cynamonu 
2 duże jajka 
130 g cukru 
160 ml melasy 
180 ml oleju

Są to proporcje na jedną średnią keksówkę. Ja upiekłam ciasto z podwójnej porcji.
Połowę imbiru i pieprz zastąpiłam przyprawą piernikową. Tak wolę. Nadmiar imbiru w wypiekach mi nieco przeszkadza, o czym miałam się okazję przekonać w poprzednie święta.


Sposób wykonania:


Piwo Guinness zagotować, zdjąć z palnika.
W średniej wielkości misce wymieszać mąkę, kakao, sodę, imbir, pieprz i cynamon.
W większej misce ubić jajka (w całości, bez rozdzielania na białka i żółtka), cukier, melasę, olej do gładkości (można mikserem - pewnie, że mikserem, szczególnie jeżeli to test :)))). Do większej miski wsypywać suche składniki ze średniej miski, na zmianę z piwem, miksując (tylko do połączenia się składników).
Formę kwadratową o boku 20 do 23 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Przelać do niej ciasto (będzie dość rzadkie). Piec w temperaturze 175°C przez 50 - 60 minut do tzw. suchego patyczka. Wystudzić.


Ja jak widać poniżej włożyłam ciasto do dwóch keksówek. Jakoś przywiązana jestem do piernika właśnie w tej formie. Lubię te wulkany. Kiedy ciasto pęka, wtedy wiem, że świetnie wyrosło.



Nie jest to z pewnością piernik do jakiego przyzwyczaiło mnie dzieciństwo. Aromat piwa i melasy jest bardzo wyczuwalny. Jest bardzo wilgotny, ma błyszczące dziurki. Lekko szeleści przy przełamywaniu kawałka.
W sam raz do popołudniowej kawy.