Prawie pół roku temu... Zuzia wbiegła zdyszana z przedszkola, już od progu wołając: "Mama na pewno kończy robić tort, na pewno" Wbiegła i ..... nabrała powietrza... "Eeee, myśśślałaam, myślałam, że będzie piętrowy, taki jak Emilki ." Próbując ratować sytuację, zapytałam: "A widziałaś kiedyś piętrową łąkę?" "Dlaczego nie, mogłaby być piętrowa". Skrzydełka opadły, i jej i moje trochę też. Tort wylądował na stole. Babcia dyskretnie przeprowadziła gdzieś w zaciszu rozmowę z gatunku wychowawczych. Zuzia z ociąganiem wpełzła do salonu i przesadnie układnym tonem wyrecytowała: "Ładny tort zrobiłaś mamusiu" Jednocześnie, o czym dowiedziałam się później, zrobiła w stronę babci powykrzywianą minę, znaczącą "patrz przez Ciebie muszę tak kłamać, zadowolona???" Świeczki zostały zdmuchnięte. Nóż do ręki wzięty... i oczom zgromadzonych ukazało się wnętrze, z towarzyszeniem entuzjastycznego i, tym razem, szczer...
... krętą ścieżką śladami smaków, zapachów, wrażeń, wspomnień, choćby mgnień... bo warto je zatrzymać