6 sie 2014

Morelowe miraże


Znalazłam.
Chyba, bo niczego nie można być pewnym;)
Chociaż ta miłość trwa już kolejne lato.

Mój najjjjj...
Bo to jest przecież sam optymizm i uśmiech.
Kolor, jak przez zamknięte oczy skierowane w słońce.
Miękkość puchowej poduszki,
w dodatku pokrytej aksamitem.
Gdzieniegdzie zawadiackie piegi, niczym na opalonym nosie :)


I ten szelest, przy rozrywaniu owocu rękami,
i te drobinki miąższu, mieniące się w słońcu,
zapraszające do zatopienia się,
w smaku,
w cieple,
w kwintesencji lata.


Najlepiej jeszcze prosto z torby, a kiedy już się nasycę...
może jakiś kontrapunkt, pozwalający tym bardziej jaśnieć i mamić...
Odrobina borówkowych dam dworu, puchowy jogurt i, specjalnie dla łasuchów, łyżeczka tegorocznego, rzepakowego miodu.
Morelowo mi, tego lata.


6 komentarzy:

  1. U nas morele w tym roku niestety cierpia na brak slonca, wiec sa bardziej kwaskow i mniej slodkie niz zwykle... Ale tak jak i Ty uwielbiam ich sloneczny kolor i wspaniala, delikatna ijedwabista wrecz strukture miazszu. Szkoda, ze lato nie trwa dluzej :/
    Pozdrawiam serdezcnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas tego lata na brak słońca nie narzeka chyba nikt. Niektórzy najwyżej na jego nadmiar, w myśl zasady, że na coś trzeba ponarzekać ;)
    Ja dzisiaj do pracy znów zabrałam morele.
    Pozdrawiam również.

    OdpowiedzUsuń
  3. Morele to smak mojego dzieciństwa-uwielbiam te owoce...

    OdpowiedzUsuń
  4. Morele kuszą niesamowicie, i ten piękny ich kolor;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. morele to jedne z moich ulubionych owoców :) kuszą, oj kuszą na tych Twoich zdjęciach :)

    OdpowiedzUsuń