10 sty 2010

Weekendowa Piekarnia #57, część 2

Miałam przygotować tylko jedną z propozycji , jakimi uraczyła nas Tilianara. Jednak zachęcona pysznymi zdjęciami na blogu Margot, złamałam swoje postanowienie o nie pieczeniu tej brioszki.
Jest zupełnie inna od ciast drożdżowych, jakie robię zazwyczaj. Puszysta, lekko pomarańczowa, lekko słona (jak dla mnie odrobinę zbyt słona). Ma dla mnie zaletę najważniejszą. Przy dzieleniu bułeczki powstają długie pasma, takie wąsate drożdżowe to jest to :) 

Brioche z jogurtem i wodą pomarańczową

Składniki (za blogiem Liski)

80 ml mleka
1 jajko, lekko roztrzepane
50 g jogurtu
2 łyżki wody z kwiatów pomarańczy (dałam kilka kropli aromatu pomarańczowego)
1 łyżeczka soku z cytryny (zwykle pomijam, ale czasem dodaję skórkę pomarańczową)
20 g cukru (zwykle daję brązowy) + cukier waniliowy (ja daję kilka łyżek domowego, lub dodaję więcej cukru i dolewam chlust ekstraktu)
1/2 łyżeczki soli
20 g masła, roztopionego
350 g mąki pszennej typ 450
1 łyżeczka drożdży instant

Przygotowanie (moje własne, bo nie posiadam maszyny):
W misce wymieszałam wszystkie mokre składniki, drożdże, sól i cukier. Dodałam 1/3 mąki i wymieszałam łyżką na jednolitą masę. Potem wrobiłam resztę mąki i zagniotłam gładkie, lekkie ciasto. Odstawiłam do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę. Potem wyłożyłam ciasto na stolnicę, rozpłaszczyłam, podzieliłam na osiem części. Uformowałam kulki, każdą posmarowałam roztopionym masłem. Ułożyłam w keksówce i zostawiłam do ponownego wyrośnięcia. Posmarowałam lekko białkiem. Piekłam do zrumienienia i suchego patyczka.

14 komentarzy:

  1. Lu , jak dobrze ,że dałaś się namówić na brioszke
    jest na co popatrzeć , oj jest , widać jaka puszysta, delikatna
    p.s a to pierwsze zdjęcie prześliczne , tak jakoś ładnie te bułeczki w kesówce siedzą , takie grzeczne

    OdpowiedzUsuń
  2. A idźcie sobie wszystkie razem z Waszymi brioszkami :)))) Jestem taaaaka leniwa i mi się nie chciało, a teraz mi język ucieka...
    ech..
    :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Margot nie żałuję, oj nie:) Puszysta jest bardzo i miękka jak poduszeczka.

    Polko, nic straconego, jak przgonisz lenia zawsze możesz upiec :) a potem pięknie sfocić :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Lu, brioszka wyglada cudnie! Delikatnie i puchato, idealnie wrecz :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję Bea, piecz, piecz, bo jest pyszna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. KOlejna brioszka! Śliczna, nie ma co :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mmmm, ślinka leci na jej widok :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję Wam za komplementy. Zaczynam żałować, że jej już nie ma :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Grzeczna ta brioszka, tak ładnie w rządku równiutko się ułożyła ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. To tylko pozory, mocno sie przepychały walcząc o miejsce ;)))

    OdpowiedzUsuń
  11. No popatrz! A sprawiają wrażenie takich spokojnych ;))

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeden kawałeczek rezerwuję dla mnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wygląda tak smakowicie, po prostu poezja:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Agnieszko dziękuję za odwiedziny :)

    OdpowiedzUsuń