8 cze 2010

Barcelona w maju.

Mnóstwo doznań.
Mało czasu.
Feeria kolorów, kształtów.
Ciepło.
Radośnie.














8 komentarzy:

  1. Lu to jest jedno z moich miejsc! Te smaki, kolory,ludzie...Ależ Ci zazdroszczę!
    Może mi się też tego lata uda...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nigdy nie byłam, zawsze marzyłam, czekam na spełnienie tego marzenia:)
    Tymczasem zachwycam się Twoimi zdjęciami i cieszę z Twojego powrotu.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Oh, domyslam sie, ze to byla wspaniala wyprawa! Na zdjeciach jest tak jak piszesz : kolorowo, cieplo i radosnie.
    I milo Cie znow 'widziec' :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Amber, trzymam kciuki, żeby się udało, bo warto naprawdę.

    Anna-Maria marzenia są po to żeby je spełniać.
    Też się cieszę, że wróciłam :)

    Bea, tak było ciepło i bardzo bardzo inaczej.
    Zwykle dni mijają mi jak błyskawica, w ustalonym rytmie, więc taki oddech od codzienności jest bardzo potrzebny.
    Mnie również miło, że znów jestem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem zazdrosna :)
    Nie wiedziałam, że tam już też mają miejskie rowery!
    Zgłaszam prośbę o więcej zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Polciu, nie bądź, zobaczę co da się zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie grzebałam sobie w przepisach i zobaczyłam moją ukochana Barcelonę, niestety w tym roku mnie tam nie będzie. Piękne zdjęcia, te jedzeniowe to aż czuję przez monitor komputera.
    Pozdrawiam i zazdroszczę wyprawy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jade we wrześniu do Barcelony. Mam nadzieje, że będzie ciepło :)))

    OdpowiedzUsuń