7 gru 2009

3... 2... 1... Piernikowanie czas zacząć :)


Czekałam na te dni już od roku. Od kiedy odpuściłam sobie, z przyczyn ode mnie niezależnych, zeszłoroczną edycję piernikowego szaleństwa. Tym razem, uzbrojona po zęby czekałam, czekałam. Dłużyło mi się, bo przecież tak kocham to robić. Nastawiać ciasto, rozgrzewać miód z przyprawami, wdychać ten niepowtarzalny zapach, cieszyć oczy jego złocistym, a potem bursztynowym kolorem.
No ale mam, zrobiłam niezawodne pierniczki z przepisu Kaeru z forum MniamMniam.
Zrobiłam i teraz dekoruję :))))
I uśmiecham się od ucha do ucha, prezentując wszystkim dookoła totalne zakręcenie piernikowe.
Aromat w domu, szczególnie w okolicach spiżarni jest niepokojąco przyciągający ;). Dzieci codziennie uszczuplają zapasy, dobrze, że trochę jeszcze zostało, może do świąt doczekają i będę miała co powiesić na choince :)


Pierniczki Kaeru
cytuję dokładnie za Kearu, moje zmiany kursywą

1 kg mąki
8 żółtek, 3 białka
1 ½ szkl. cukru (dałam 1 szkl.)
3 łyżki kakao
1 pojemnik śmietany (200 ml) (u mnie była to 22%)
3 łyżeczki sody
4 łyżeczki przypraw (2 cynamonu, 1 goździków, trochę gałki muszkatołowej, ½ łyżeczki kawy rozpuszczalnej, ½ łyżeczki pieprzu – ja biorę 2 łyżeczki przyprawy do pierników, 1 łyżeczkę kawy, ½ łyżeczki pieprzu i trochę cynamonu) (u mnie to były 2 łyżeczki przyprawy do piernika Kamis, łyżeczka kawy, 1 łyżeczka cynamonu)
1 kostka margaryny (250 g) (u mnie masło, zawsze masło :)
1 słoik miodu (400g)




sposób przygotowania:
1. Kakao wymieszać z mąką w dużej misce i odstawić.
2. Miód zagotować z przyprawami, odstawić, i włożyć margarynę, żeby się rozpuściła. Poczekać aż wystygnie.
3. W śmietanie rozpuścić sodę i odstawić. Po dodaniu sody śmietana zwiększa swą objętość. Śmietana powinna mieć temperaturę pokojową.
4. Białka ubić na pianę, dodać cukier i ubijając dodawać żółtka.
5. Ubite jajka wlewać do mąki i delikatnie wymieszać, wlać miód i dalej mieszać. Na koniec dodać śmietanę z sodą. Ciasto jest dość rzadkie.
6. Odstawić ciasto na dobę w chłodne miejsce. W ciągu 24 godzin mocno zgęstnieje.
7. Ciasto podsypać mąką, rozwałkowywać na grubość ok. 3-4 mm i wykrawać pierniczki. Ciasto ma konsystencję klejącą dlatego mąki nie żałować, bardzo ładnie wchłonie się w ciasto (tę ostatnią uwagę trzeba sobie wziąć do serca, mi w tym roku ciasto wyszło zdecydowanie mocno klejące, może to wina wilgotnej mąki ?).
8. Blachę wyłożyć papierem lub folią, "przykurzyć" mąką. Pierniczki ułożyć w pewnej odległości od siebie, bo sporo rosną nie tylko w gore.
9. Male lub "dziurawe" piec w temperaturze ok. 180 stopni 7-8 minut, duże pełne bez wycięć w środku około 10-12 minut.
10. Polukrować lukrem zrobionym z wody i cukru pudru. Po wyschnięciu lukru przełożyć do puszek i nie zaglądać do Świat.

Ja wycinam cieńsze pierniczki, 3 mm to max. Dlatego dokonuje cudów przenosząc je na blachę. Ale opłaca się bo pierniczki są po upieczeniu puszyste i lekkie.
Dekoruję lukrem zrobionym z cukru pudru (1 szkl.) i 1 białka (w moim przypadku jest to substytut białka w proszku - obsesja salmonelli się kłania ;)))

Zaczęłam klasycznie, na biało, ale z kąta już czają się barwniki, o czym, mam nadzieję niebawem.

5 komentarzy:

  1. Lu,ale piękne, chylę czoła

    OdpowiedzUsuń
  2. Margot to dopiero rozgrzewka, zapraszam na ciąg dalszy niebawem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lu, cudenka stworzylas! Ja chyba nie mam cierpliwosci do dekorowania... I na lukrowaniu cynamonowych gwiazdek raczej poprzestane ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bea ja Cię znam, za bardzo krytyczna jesteś wobec siebie. Bierz się za wykorzystanie przedpiernikowych zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Twoje pierniczki są PIĘKNE, PIĘKNE, PIĘKNE. Nie dam rady już nic więcej dodać.

    OdpowiedzUsuń