11 paź 2010

Krągłość i rumianość. Zupa na rozgrzewkę.

Spoglądają na mnie codziennie.
Mało tego, mam wrażenie, jakby się uśmiechały. Ja odwzajemniam się tym samym.
Piętrzą się na straganach po obu stronach mojej drogi praca-dom.
Okrągłe pękate, ogorzałe. Rumiane, a jakże.
Takie zadowolone z siebie. Wyglądają trochę jak małe słońca.
Wciąż szaleńczo kolorowe i energetyczne na tle coraz bardziej wypłowiałego krajobrazu.
Od rudości, przez głęboki pomarańcz, żółć, ciemną zieleń, aż po delikatny seledyn.
Gładkie, żebrowane, większe, mniejsze, grubsze, chudsze. W piegi i bez piegów.


Mam w domu taką jedną.
Leżała cierpliwie i czekała, aż będzie potrzebna. Aż wypełni zadanie pocieszacza, rozgrzewacza i poprawiacza nastroju.
Jej czas nadszedł wczoraj.
Siąkając nosem, w towarzystwie chusteczek i drapiącego gardła, zrobiłam dyniową zupę na rozgrzewkę.

Pikantna zupa dyniowo - marchewkowa.


 ok. 250g dyni
3 duże marchewki
3 szalotki
3 ząbki czosnku
3 łyżki masła

1/2 litra wody

1/2 łyżeczki imbiru
1/2 łyżeczki słodkiej papryki w proszku
szczypta gałki muszkatołowej
szczypta ostrej papryki
2 szczypty pieprzu
sól do smaku

1 łyżeczka soku z cytryny

kwaśna śmietana do dekoracji

ewentualnie grzanki


Na patelni usmażyć na pierwszej łyżce masła pokrojoną w kostkę dynię, przełożyć do garnka z wrzącą wodą. Na drugiej łyżce masła lekko zrumienić marchew w plasterkach, również przełożyć do garnka.Na ostatniej łyżce masła podsmażyć posiekaną szalotkę i czosnek. Wszystko razem gotować, aż warzywa zmiękną. Doprawić imbirem, papryką słodką i ostrą, gałką muszkatołową i solą, na końcu dolać sok z cytryny. Całość zmiksować i przed podaniem dosmaczyć świeżo zmielonym pieprzem.
Można podawać z lekko czosnkowymi grzankami, zrumienionymi na patelni po smażeniu szalotek i czosnku.

Miło rozgrzewa. Bardzo dobrze działa nie tylko na nastrój w czasie przeziębienia. Uwierzcie mi.


Coraz bardziej lubię dynie jesienną porą. Kiedyś kojarzyły mi się głównie z suszonymi przez dziadka pestkami, pogryzanymi zimową porą. Teraz odkrywają przede mną cały wachlarz zalet.
Bardzo lubię ich świeży zapach, kocham je za kolor i możliwości jakie dają.
Jak to dobrze, że sezon na dynie trwa tak długo. Jeszcze zdążę sobie poszaleć.

12 komentarzy:

  1. I u Ciebie dyniowo! No proszę, takie krągłości i rumianości to ostatnio moje ulubione "stany":) Zupa MNIAMMM!!!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś błyskawiczna :)))
    też lubię te "stany" zamierzam w nich trwać przez jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lu, mam nadzieje, ze i na Festiwalu w takim razie poszalejesz ;)

    Zupa swietna, w sam raz na jesienne smutki lub wirusy :) Trzymam kciuki by te ostatnie poszly sobie precz ;)

    Usciski!

    OdpowiedzUsuń
  4. o już dynie poszły w ruch i jak smakowicie

    Lu zdrowiej szybko

    OdpowiedzUsuń
  5. Pysznie! Te krągłości mają coś w sobie...
    A zupa pięknie wygląda! I widzę,że użyłaś dyni piżmowej - jest bardzo smaczna.
    Zdrowia życzę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bea, pewnie, że dołączę do festiwalu. Czekam na niego cały rok ;)

    Dzięki Alu :)))

    Amber o widzisz nie wiedziałam, że to piżmowa, ale dobra jest bardzo to fakt. Pięknie pachnie poza tym.

    OdpowiedzUsuń
  7. Acha, to i Ty chora? Zatem łączę się w bólu. Kto lepiej zrozumie chorego, jak drugi chory? :D
    No a tak serio, zdrowiej Lu. :)
    O zupie chyba nie muszę mówić, że wspaniała? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O i kolejna zakatarzona :)
    Razem z Małgosią witam w klubie :D
    Zdorwiej!

    OdpowiedzUsuń
  9. Małgosiu, Poleczko :)
    Mam nadzieję, że u Was już lepiej.
    Mój katar powoli odchodzi w zapomnienie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojej, jakie zrobiłas śliczne szlaczki na zupie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspaniały i prosty przepis, muszę wypróbować. A propos możliwości różnych dań z dyni to polecam smażone placki z dyni robione podobnie jak ziemniaczane. Są pyszne!

    OdpowiedzUsuń