27 paź 2010

Sernikowy eksperyment - rozpływam się w zachwycie :)


Dni mijają niepostrzeżenie. Tym bardziej, że są coraz krótsze.
Szybko zapadający zmierzch wprowadza mnie w stan niechcenia. Im dłużej w nim trwam, tym trudniej mi się wyrwać. Niechcenie się zadomawia, rozsiada na kanapie z kubkiem herbaty. Potrzeba mi wtedy bodźca, jakiegoś impulsu, popychającego do działania.
Z entuzjazmem powitałam więc perspektywę podejmowania gości. Bo jak goście to i kuchenne szaleństwo. Bo jak goście to i ciasto, w dodatku nie byle jakie.

Serniki to dla mnie ciasta specjalne. Takie z górnej półki. Eleganckie.
Mam zawsze lekką tremę, kiedy myślę o pieczeniu sernika.
Nie, to wcale nie znaczy, że nigdy go nie piekłam, i to z sukcesem. Co to, to nie. Tylko, że zawsze, ale to zawsze piekłam go w sposób tradycyjny, w temp 180 stopni. W efekcie otrzymywałam zrumienione pięknie ciasto z wyższymi brzegami i opadniętym środkiem (bo przecież sernik zawsze opada). Chciałam czegoś innego. Sernika, kremowego, wilgotnego, równego jak stół. Bez rumieńców, kraterów i rozpadlin.

Postanowiłam zatem poeksperymentować. Przewertowałam bogatą w serniki stronę Kwestia Smaku. Zauroczył mnie sernik z malowniczymi esami floresami na wierzchu.
Zgromadziłam wszystkie składniki i ... do dzieła.


Sernik z musem owocowym na czekoladowym spodzie 
przepis wiernie podaję za Kwestią Smaku bo jest perfekcyjny


Czekoladowy spód Brownie:
65 g ciemnej czekolady
65 g miękkiego masła
50 g drobnego cukru
1 jajko
40 g mąki

Masa serowa:
500 g twarogu sernikowego Piątnica
500 g sera mascarpone 
3 łyżki mąki ziemniaczanej (lub pszennej)
1 i 1/2 szklanki cukru
5 jajek
80 ml (1/3 szklanki) śmietanki kremówki 36% lub 30%
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii

Mus malinowy:
150 g malin + 2 łyżki cukru lub, poza sezonem na świeże maliny - około 15 łyżeczek konfitury malinowej)
Ja użyłam mieszanki mrożonych owoców Hortexu

Przygotowanie: 

Mus malinowy: 
Maliny dokładnie zmiksować, następnie przetrzeć dokładnie przez sitko. Uzyskany mus wymieszać z cukrem.
Ja rozmroziłam owoce, zagotowałam z cukrem, odlałam nadmiar soku, a gęste owoce przetarłam.
Przygotować i odmierzyć składniki na czekoladowy spód oraz na masę serową. Zagotować wodę, w której piekł się będzie sernik.
Przygotować tortownicę: dokładnie owinąć dno i boki kilkoma warstwami folii aluminiowej, zabezpieczając sernik przed dostaniem się wody do środka.  

Czekoladowy spód Brownie: 
Piekarnik nagrzać do 175 stopni. Czekoladę połamać na kostki, roztopić, ostudzić (ma być lekko ciepła). Masło ucierać z cukrem aż będzie puszyste (około 7 minut). W innej miseczce ubić na pianę jajko. 

Połączyć wszystkie składniki, delikatnie mieszając (szpatułką lub łyżką): najpierw utarte masło z ostudzoną czekoladą, następnie z przesianą mąką, a na koniec z ubitym jajkiem. Gładką masę przełożyć do formy, wyrównać powierzchnię i wstawić do piekarnika. Piec przez 6 minut (na wierzchu ma pojawić się skorupka), wyjąć z piekarnika. Ja piekłam nieco dłużej, żeby uzyskać tę skorupkę.
W międzyczasie zacząć przygotowywać masę serową. 

Masa serowa: 
Do miski włożyć ser twarogowy razem z serem mascarpone i mąką. Ucierać mikserem przez około 2 - 3 minuty na małych obrotach, aż masa będzie gładka. Stopniowo dodawać cukier cały czas miksując na małych obrotach miksera (starając się nie napowietrzać masy). Wbijać kolejno jajka miksując wolno przez około 15 - 30 sekund po każdym dodanym jajku. Na koniec zmiksować ze śmietanką i ekstraktem z wanilii. Ja dodałam ziarenka z całej laski wanilii do cukru przed miksowaniem.

Masę wylać (na początku wyłożyć łyżką) na podpieczony czekoladowy spód. Na wierzch wykładać po łyżeczce mus malinowy starając się rozprowadzić go, tzn. "kłaść" na powierzchni, a nie zanurzać go w masie serowej. Cieniutkim patyczkiem lub najlepiej wykałaczką zrobić kilkanaście ósemek w masie serowej, rozprowadzając mus malinowy po powierzchni i tworząc fantazyjne wzorki. 
Tortownicę z sernikiem wstawić do większej formy do pieczenia, w którą wlać wrzącą wodę. Tortownica ma być zanurzona do połowy w wodzie. Całość wstawić do piekarnika i piec przez 15 minut w 175 stopniach. Następnie zmniejszyć temperaturę do 120 stopni i piec jeszcze przez 90 minut. 
Sernik należy studzić stopniowo: przez pierwsze 15 minut po wyłączeniu piekarnika pozostawić w zamkniętym piekarniku, przez następne 15 minut stopniowo uchylać drzwiczki. Po tym czasie wyjąć i całkowicie ostudzić, następnie zdjąć obręcz z tortownicy i wstawić sernik do lodówki (bez przykrycia) na minimum 8 godzin. Przyznam, że nie spełniłam tych warunków bo goście przychodzili przed upływem ośmiu godzin. Nie wpłynęło to jakoś drastycznie na smak. Sernik jest przepyszny.

    Muszę to napisać. Przepisy Asi są doskonałe. Dopracowane w każdym calu, prowadzą za rękę od samego początku do samego finału. Dają pewność, że wszystko na co się porwiemy, z pewnością nam wyjdzie.


    Tym razem wyszedł doskonały, naprawdę przepyszny, kremowy sernik. Z intensywnie czekoladowym spodem i przyjemnie kwaskowym, orzeźwiającym wierzchem.
    Zachwycił wszystkich gości i zniknął. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...

      9 komentarzy:

      1. Lu! Wyobraź sobie, że i ja się teraz rozpływam z zachwytu nad tym sernikiem. Jest przepiękny! Naprawdę wygląda popisowo!
        Uściski!

        OdpowiedzUsuń
      2. Przepiękny! I bardzo mi się podoba to zestawienie smaków: czekolada, ser i malinowy mus :)

        OdpowiedzUsuń
      3. Lu, c-u-d-n-y!!! I te esy-floresy wspaniale! Ja takich nie umiem :/

        OdpowiedzUsuń
      4. Lu! Skoro piszesz, że wyszedł to i ja się za niego wezmę. Trochę podchodziłam do niego jak pies do jeża, mimo że na Kwestii Smaku same superowe przepisy.
        Twój wygląda bosko!

        OdpowiedzUsuń
      5. Lu, mnie on tez bardzo się podobał i bardzo chcę go zrobić, ale czas złodziej sam siebie kradnie... Jak nie teraz to kiedyś, ale będzie. Cudny Ci wyszedł!

        OdpowiedzUsuń
      6. Anno-Mario dziękuję Ci bardzo, aż sie zarumieniłam jak to przeczytałam ;)

        Evitaa rzeczywiście zestawienie smaków jest najlepsze z najlepszych.
        Dziękuję pięknie za odwiedziny.

        Beo kochana, te esy floresy to nakładane łyżką kleksy rozmazane wykałaczką, co też Ty opowiadasz, proszę Cię :)

        Paulino weź się za niego weź polecam z całego serca.

        Ewelajno masz rację czas to straszny złodziej, kradnie mi duzo pomysłów i weny twórczej też.

        OdpowiedzUsuń
      7. No brak słów po prostu. Absolutnie genialny!

        OdpowiedzUsuń
      8. Niestety nie - juz probowalam! Nie wychodza mi takie jak powinny :(

        OdpowiedzUsuń