8 gru 2012

Piernikowe wprawki.

Jak co roku najpierw biały lukier.
Za gęsty, potem trochę zbyt napowietrzony.

Pierwsze koślawe linie.
Trzy pierniczki lądujące w brzuchu.
Zdecydowanie nie do pokazania światu :)))

Już się trochę rozkręciłam.
Niedługo przyjdzie czas na kolory.







15 komentarzy:

  1. przepiękne! mała - rozterka podziwiać czy zjeść ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam :)
    Piękne są te Pani pierniczki. Najchętniej zabrałabym je wszystkie :)
    Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt !
    kamila

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiedziałam , wiedziałam ,że będą piękne ,ale one są cudne , czarodziejskie , takie arcydzieła malusie , oj normalnie aż dech zapierają w piersi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawstydzaj mnie co?
      Wiesz, ja zawsze mam do nich mnóstwo zastrzeżeń.

      Usuń
  4. Lu,
    Twoje pierniki są niezwykłe!
    Podziwiam kunszt cukierniczy.
    Niewyobrażalna precyzja.
    Szczerze zazdroszczę...
    Pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  5. cudownie wyglądają:) też chciałabym umieć tak ozdabiać pierniki

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuje bardzo za wszystkie miłe słowa.
    Zapraszam na ciąg dalszy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fantastyczne! Serce by mi pękło gdybym miała je zjeść. Wielkie gratulacje. Masz fach w rękach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś odosobniona.
      W niektórych domach odkrywam swoje pierniki jeszcze po roku. Ekstremum to dwa lata. Trochę wyblakłe ale były :)))

      Usuń
  8. Piękne:):) Chciałabym miec takie foremki....Justyna

    OdpowiedzUsuń
  9. przepiękne...wyglądają jak bizuteria, jak koronkowe cudeńka...Artystka.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jezusicku!!! Przepiękne, delikatne. Zaiste, koronkowa robota :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeeeejku, a można wyciągnąć od autorki może przepis na lukier?

    OdpowiedzUsuń